Jesteś swoją własną busolą

Czas biegnie niepostrzeżenie. Nawet nie wiem kiedy sierpień zamienił się we wrzesień, ozdabiając drzewa pierwszymi złotymi liśćmi. Dni coraz krótsze, coraz chłodniejsze. Schyłek lata to nieuchronna zapowiedź jesieni – nostalgicznej i refleksyjnej, mojej ulubionej, wyczekiwanej pory roku. 

Ostatnie tygodnie to dla mnie czas wytężonej pracy nad kolejną książką, która będzie dostępna już w połowie listopada. Chciałabym podzielić się z Tobą fragmentem jednego z rozdziałów, w którym opowiadam o tym, co z życiową podróżą wspólnego ma busola. Oto on:


Zafascynowała mnie od pierwszej chwili, gdy ją zobaczyłam. Jako mała dziewczynka natknęłam się na nią w rodzinnym domu – trwała od zawsze w masywnym kredensie. Długi czas przyglądałam jej się zza dzielącej nas szyby, aż w końcu zdecydowałam, że muszę poznać nazwę i funkcję tego urokliwego przedmiotu. Busola – powiedział tata, a w mojej głowie pojawiły się miliony skojarzeń. Już samo to słowo skradło moje serce. Jest miękkie, egzotyczne, pełne tajemnic. Niesie ze sobą obietnicę czegoś fascynującego – jakby w samym tym słowie mieszkały przygoda i przyspieszone bicie serca.

Busola. Niezbędny ekwipunek każdego wędrowca, romantyczna towarzyszka morskich wypraw. Skarb każdego, kto rusza w drogę – to ona wszak wskaże mu kierunek, aby mógł być pewien, że zmierza do celu.

Lubię myśleć o życiu jako o podróży; o przemierzaniu oceanów, których wody raz są spokojne i łagodne, innym razem wzburzone i złowrogie.

Lubię myśleć o tym, że płynę przez życie; wciąż jestem w tej podróży, w której sprzyjają mi pomyślne wiatry, wschody i zachody słońca, przyjazne porty.

Każdego dnia chwytam ster, łapię wiatr w żagle i nadaję nowy kierunek mojej największej podróży. Raz podejmuję ryzyko wypływania na głębiny; innym razem wybieram spokojne, przybrzeżne wody, gdzie mogę przybić, by odpocząć w promieniach słońca. To ja nadaję wymiar i sens mojej podróży. Trzymam swój los mocno w dłoniach – wolę być jego panią niż przyjmować bez sprzeciwu jego wyroki. Wierzę w siebie i ufam sobie, wiedząc, że zmierzam we właściwym kierunku.

Przez życie prowadzi mnie busola.

Busola – moje wartości i przekonania, marzenia, potrzeby, nadzieje. Busola – to, co najgłębiej jest mną, co o mnie stanowi, co prowadzi mnie przez życie i nie pozwala zbłądzić. 

Ty również nosisz w sobie taką busolę. 

Intuicyjną zdolność podążania we właściwym kierunku. Umiejętność przeczuwania tego, co pozwala Ci wzrastać; omijania tego, co dla Ciebie złe. Wielką mądrość, której nie da się wyczytać z książek, bo bierze się z indywidualnego doświadczenia; z przejścia przez wiele różnych sytuacji, z którymi przyszło Ci się zmierzyć.

Busola. Głębia Twoich przeżyć, przeczuć i przekonań. Wskazówka najcenniejsza, bo zapisana w Twoim wnętrzu. Dzięki niej płyniesz przez życie, niesiona we właściwym kierunku. W kierunku Twoich marzeń, wartości i potrzeb.

Być może straciłaś zdolność jej odczytywania. Nauczona schematów narzuconych Ci przez innych, uśpiłaś swój wewnętrzny głos. Odrzuciłaś go ze strachu – łatwiej przecież płynąć z prądem. Łatwiej dopasować się i dostosować, wtłoczyć w obowiązujące normy. Wiele z nas taką ścieżkę wybiera.

Z biegiem lat, w obliczu piętrzących się problemów – zapadamy w letarg. Przemykamy się od dnia do dnia po omacku, niemalże na pamięć wykonując swoje powinności. Tracimy wiarę w siebie i swoje możliwości, porzucamy dawne marzenia. Trwamy, lecz nie jesteśmy obecne w swoim życiu. 

Przyjmujemy cudze ideały i wyobrażenia o tym, jak powinno się żyć. Słuchamy dobrych rad, jesteśmy podatne na sugestie. Realizujemy atrakcyjny scenariusz, bezbłędnie odgrywamy swoją rolę. Żyjemy na piątkę z plusem. Czasem tylko czujemy, że za fasadą wielkiej szczęśliwości ukrywamy bolesną pustkę.

Jesteśmy takie, jakie powinnyśmy być. Nie zawsze jednak jest to zgodne z tym, jakie chciałybyśmy być. 

Chcę powiedzieć Ci coś bardzo ważnego. W świecie, w którym każdy chce być kimś innym – Ty zawsze chciej być wyłącznie sobą. Chciej wsłuchiwać się uważnie w siebie i czerpać ze swojego wnętrza najcenniejsze wskazówki. Przestań bać się tego, co usłyszysz. W Twoim sercu zapisane są odpowiedzi na najważniejsze pytania. Masz w sobie siłę i mądrość, które poprowadzą Cię przez życie i nie pozwolą zejść na manowce.

Gdy uwierzysz w siebie i pozwolisz dojść sobie do głosu – zrozumiesz, że sama sobie jesteś busolą. Że to, co najcenniejsze – płynie z głębi Ciebie. Że od Ciebie zaczyna się to, co w Twoim życiu najbardziej wartościowe, prawdziwe i godne zachwytu. Że nie potrzebujesz nikogo, aby mówił Ci jak postępować, w co wierzyć, jakich dokonywać wyborów. 

Nie chodzi o to, abyś zrobiła w swoim życiu totalną rewolucję. Nie chodzi o to, abyś przestała liczyć się z innymi. Nie chodzi o to, abyś zawsze stawiała na swoim, w pełni przekonana o własnej nieomylności. 

Chodzi o to, abyś uwierzyła w siebie i swoją zdolność podejmowania słusznych decyzji. Abyś przestała umniejszać swoją wartość i zechciała obdarzyć samą siebie zaufaniem. Abyś częściej chadzała za głosem swoich potrzeb niż za głosem swoich powinności. 

Z biegiem lat coraz mniej interesuje mnie zdanie innych na mój temat, a coraz bardziej to, co sama dobrego mogę powiedzieć o sobie. Podejmuję własne decyzje i świadomie ponoszę ich konsekwencje. Żyję na własny rachunek i nie oczekuję poklasku. Przestałam przejmować się tym, co myślą o mnie ludzie, których moje życie w ogóle nie powinno interesować. 

Sama sobie jestem sterem i okrętem (bardzo lubię tę metaforę) – płynę przez swoje życie odważnie, rozważnie i z pasją.  Jestem swoją własną busolą. 

A Ty – spróbujesz nią dla siebie być?

Jeśli lubisz spoglądać w głąb siebie – zajrzyj do mojej książki “Wracając do siebie. 16 lekcji, które pomogą Ci w Twojej podróży do siebie”:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *