4 kroki do szczęśliwszego życia

Jest 5 rano. Miarowy oddech śpiącego jeszcze domu przypomina mi, dlaczego tak bardzo lubię wstawać o świcie. Mój czas. Godzina tylko dla mnie, gdy nikt nic ode mnie nie chce, bo wszyscy jeszcze śpią. Po cichu przygotowuję kawę, siadam do biurka i zaczynam pisać. Jedyne dźwięki, jakie mi towarzyszą to radosne trele ptaków, które wstały…

Moc małych rzeczy

(Tekst pojawił się jako mój felieton w serwisie Anywhere.pl) Zawieszam się na chwilę. Między jednym zdaniem, które wytrwale wystukuję na klawiaturze a drugim – mój wzrok bezwiednie wędruje w stronę okna. Tam – na wielkim, starym drzewie, które wyciąga gałęzie do moich okien – przysiadł kopciuszek. Nie chodzi mi oczywiście o dziewczynkę z bajki, lecz…

Idź własną drogą…

Od szczytu dzieliło mnie zaledwie kilka kroków. Pokonałam je szybko, ignorując zmęczenie, które zalewało całe moje ciało i spowalniało je uporczywie. W końcu stanęłam na szczycie – a przede mną rozpostarła się przestrzeń niemająca ani końca, ani początku. Bezkresny kawałek nieba sklejony z ziemią pasmem spiczastej zieleni. Patrzyłam na drzewa i na chmury, chłonęłam zapach…

Zostawiać za sobą…

“All changes, even the most longed for, have their melancholy; for what we leave behind us is a part of ourselves; we must die to one life before we can enter another.” „Wszystkie zmiany, nawet te najbardziej upragnione, mają swoją melancholię; to, co zostawiamy za sobą, jest częścią nas samych; musimy umrzeć dla jednego życia,…

Spójrz na siebie czułymi oczami

Przez wiele lat uważałam, że nie wypada mówić o sobie dobrze. Gorzej – wstydziłam się mówić o sobie dobrze. Prędzej zapadłabym się pod ziemię niż pochwaliła jakimś swoim sukcesem. Jakim zresztą sukcesem mogłabym się chwalić? Jako mistrzyni umniejszania swoich zasług, a wyolbrzymiania cudzych – nigdy nie dostrzegałam własnych osiągnięć; ciężkiej pracy, która mnie do nich…

Nie musisz być idealna…

Przez wiele lat żyłam w przeświadczeniu, że muszę być idealna, pierwsza, najlepsza – że liczą się tylko ci, którzy wygrywają. Moja rzeczywistość przypominała pole walki, na którym zawsze było coś, z czym trzeba się zmierzyć i – oczywiście – wyjść z tej walki zwycięsko. Nie interesowało mnie drugie czy trzecie miejsce. Nie cieszył mnie sam…